Raudon już jaką zasadzkę gotował —

Myślał, bo jego przysiędze nie wierzył.

Lecz cichość znowu, i szepty ustały,

A wkrótce drugi raz Gajdis428 zaśpiewał.

Naówczas jakby kto ku drzwióm się zbliżał,

Miękkiemi wiżos429 po podłodze stąpał,

I szeptał cicho — zdało mu się znowu.

Chwila — podwoje cicho zaskrzypiały,

I resztki ognia oświeciły twarze

Raudona, smerdy i kilku siepaczy.