Nieśli oszczepy, siekiery i miecze,

Dyby i powróz z łyka upleciony.

Weszli, stanęli u drzwi. Witol leżał,

A dłonią drżącą od gniewu i złości

Ściskał miecz, aż mu własną rękę krwawił.

Stali, patrzyli. Raudon krok postąpił

I dał znak zbójcóm430. Już go chwytać mieli,

Gdy nagle Witol z łoża się pochwycił,

I miecz podnosząc nad głową Raudona,

— Giń! zdrajco! — krzyknął; i za jedném cięciem