Szkaradna głowa, z wyłupioném okiem,

Padła, tocząc się po twardéj podłodze.

Kadłub stał chwilę i chwiał się na nogach,

Potém padł. Słudzy z krzykiem się cofnęli.

A ogień, nagle wznosząc płomień jasny,

Drgające cielsko na ziemi oświecił,

I miecz skrwawiony, i krew rozbryzganą.

Naówczas smerda i słudzy xiążęcia431

Do stóp Witola czołem się rzucili.

— Przebacz! — wołali. — Tyś pewnie jest Bogiem.