I błogosławieństw, któremi mu drogę

Usłali ludzie, wiodąc go oczami,

Jak bóstwo jakie. Kiedy już ostatni

Przez most przebiegli, runęły mośnice,

I ściany zamku, dachy i dymniki;

Gęsty dym w górę puścił się kłębami,

Potém buchnęły płomienie, objęły

I całkiem w sobie ukryły zamczysko,

Nad którem tylko sowy i — puhacze440,

I głodni krucy441, krakając, wzlatali.