Gonił go chwilę i padał bezsilny.

Wiatry, po bokach chyląc się, świszczały,

I, dziwiąc biegu, w tyle zostawały.

A z oczu jeźdźca prędko znikły zgliszcza,

I okolica, i włości Raudona.

Jakby na skrzydłach ptaka uniesiony,

Dziwił się Witol szybkiemu lotowi:

Bo koń i ziemi, zda się, nie dotykał,

Nie czuł wędzidła, jeździec mu nie ciężył,

Przez drogi, bez dróg, doliny i gaje