Leć, o mój Jodziu, kędyś454 się urodził. —

A koń, jak gdyby tę mowę rozumiał,

Podniosłszy455 głowę, oczy nań obrócił,

Potrząsnął grzywą i zakopał nogą,

I znów szedł za nim do ojca mogiły.

Kiedy się Witol ku niemu obrócił,

On głowę oparł na ramieniu pana,

I stanął smutny, jakby myśli jego

Pojmować umiał, potrafił podzielać;

A okiem w oczy Witola wlepioném