Jak strzałę gromu, co pada i znika.

Matka raz do mnie z nieba się spuściła,

A tyż ni razu mnie się nie ukażesz?

Ja zemstę Bogów tu za ciebie noszę,

Ja zn twą winę błąkam się po ziemi

I walczę z duchem wysłańcem Perkuna.

Ojcze! ty wszystko nagrodzisz synowi,

Życie zasłodzisz461, do walki zagrzejesz,

Jeśli mu tylko ukażesz twarz swoję! —

Westchnął i spójrzał462, płakał i narzekał.