I sosny smukłe, i brzozy schylone,
Blada osina, splątane leszczyny,
Taż sama niwka pod lasem zasiana.
I, jakby wczora odszedł ztąd466 dopiéro,
Nic się tu jeszcze nie zmieniło wkoło —
Cicho, jak było, i pusto, jak było.
Ranek, więc matka musi być w oborze,
Ojciec na łowach, z bydłem poszły dzieci,
Parobcy w lesie, w polu, na nowinach.
Psia buda stoi otworem i pusta.