I prosił tylko, jak łowiec zbłąkany,

Aby się chwilę ogrzać przy ognisku

I do podróży dalszéj mógł wypocząć.

Poszła mu stara wodę grzać na nogi

I placków upiec świątecznych pod żarem,

Plaster mu miodu na stół postawiła,

I sér, i mléko na misie drewnianéj;

Lecz choć na niego sto razy spójrzała,

Choć głos słyszała, nie poznała przecię,

Że się ten niegdy jéj synem nazywał,