i na jéj ręku piosenką dziecinną,
Straszony cieniem Pokola, usypiał.
Wtém na podwórku psy się odezwały
I któś zagadał. Rozpoznał po głosie
Witol starego i łowcze ogary.
Wybiegła Małda gościa mu zwiastować;
Ale po Jodziu wiedział już gospodarz,
Że jakiś obcy w chacie odpoczywa.
— Któż to? — zapytał żony w progu chaty.
— Kto? — Bogi wiedzą! Zaszedł, jak zbłąkany,