Stary porzucił oręż swój u proga,
Proch z nóg otrząsnął, zdjął szłyk470 z siwéj głowy,
I, uchylając drzwi, gościa powitał:
— Niechaj wam będzie błogo w naszym domu. —
— I tobie, starcze, niech Bogi przyczynią —
Odrzekł mu Witol — niechaj wam Puschajtis
U Markopola dostatki wyprosi.
Z łowów wracacie? — zapytał po chwili.
— Z łowów — rzekł starzec — idę, miły gościu! —
A mówiąc, pilnie w twarz mu się wpatrywał;