Ani na łowach, ni się szczęści w domu.
A Bogi wiedzą, jakem go przestrzegał.
Lecz w las młodemu, jak rybie do wody.
Ani pamiętał na moje przestrogi.
— Liszka472 nam drogę przebiegła — mówiłem —
Wróćmy się nazad — on nie chciał powracać;
Stać mu kazałem, puściwszy ogary —
On w las poleciał i zginął gdzieś w lesie. —
— Dawnoż to temu? — znów Witol się pyta.
— Lat nie liczyłem, lecz kilka ich mija.