Tajemnie, w białe spowitego płótno.

Żonie oddała, i mieli nagrodzić.

Ale gdy chłopiec z mojéj zginął winy,

Nikt się o niego nie dopomniał więcéj.

Myśmy nagrody i prosić nie śmieli.

Nie było za co. Baliśmy się kary.

Wielka Krumine straszna, gdy jest w gniewie. —

— I nikt o niego u was nie zapytał? —

Powtórzył Witol z westchnieniem bolesném.

— Nikt; tylko lata przeszłego kobiéta