Taż sama w polu spotkała mnie znowu.

— Dziecka już nié ma? — powiedziała do mnie.

— Nié ma! — odrzekłem, i chciałem uciekać.

— Wiém! — zawołała, idąc daléj drogą.

Lecz nie groziła zemstą, ani karą,

Ani się więcéj u mnie rozpytała.

Jam dumał: ona zkąd474 wiedziała o tém?

Dlaczego nic mi nie mówiła za to?

Chociaż go swoi nie płakali może,

Ja nieraz po nim szczére łzy wylałem.