Ach! byłby teraz w domu mi pomocą.

Siłę niedźwiedzia, a rozum miał węża,

Odwagę wilków szalonych i rysia.

Młody, a już mu w piersi boje wrzały,

I nie mógł z braćmi trzody gnać na pole,

Rwał się do łuku, oszczepem się bawił,

O łowach marzył i tęsknił za niemi.

Ja teraz stary! Czemuż go tu nié ma?! —

A Witol słuchał starca i żałował.

Stara ze swoim przyszła znowu żalem;