Z założonemi rękami, podparta,

Przypominała biednego sierotę,

Który z jéj piersi ssał przed laty życie.

— Jam go, jak własne dziécię, ukochała —

Płacząc, mówiła, potrząsając głową —

Jak swoje dziecko piersiami karmiłam.

Ale znać było, że nie nasze dziécię.

Insza twarz, serce, i inna w nim dusza.

Jemu niesmaczne dziecinne zabawki,

Jemu niemiłe dziecinne swawole;