I wracał na wschód, a wszystko na próżno.

Nareście82 drżący od gniewu i znoju,

Wrócił na Dungus, padł u stóp Perkuna,

I warczał tylko, nie śmiejąc przemówić.

— Zkąd83 wracasz? — spytał straszny Bogów ojciec.

— Biegłem za Mildą, byłem na północy,

Byłem na świata południowym kraju,

I tam, gdzie słońce do kąpieli schodzi,

I kędy ze swych wyjeżdża pałaców.

Nigdzie jéj śladu, nigdzie po niéj znaku,