A potém znowu na gniazdo powróci,

Pozna go matka, dziwią mu się bracia,

I w obcym dawną witają znajomość.

Na próżno Małda troskliwa Jodziowi

Najczystszy owies sypała na trawie;

Próżno mu dzieci, głaszcząc go, nosiły

Wody najświświéższéj z krynicy od boru —

On nic jeść nie chciał, niczego się napić,

Hasał w dolinie, znów do chaty wracał,

I, u drzwi stojąc, kopał ziemię nogą,