Ztąd479 niedaleko jest w lesie mogiła.

Mego tam ojca złożone popioły.

Kiedy Chauturej przyjdzie zmarłych święto,

Przez pamięć dla mnie złóżcie tam ofiarę. —

Przyrzekli wszyscy; z łzami go żegnali.

Wyjechał. Długo za nim spoglądali;

Długo, przed chatą stojąc na podwórku,

O sobie, o nim gwarzyli po cichu.

Zniknął im z oczu, i każdy do swojéj

Z cichém westchnieniem powrócił roboty.