Ledwie się za nim migały w oddali

Puszcze, Witola młodości schronienie;

I Niemen, w którym niebo się odbiło,

Jako pas czarny pozostał za niemi.

Oni lecieli. Nad Witola głową

Już Grajtas czyhał pod ptaka postacią,

Skrzydła rozpuścił, szyję na dół zwiesił,

Rozwarł dziob ostry i zakrzywił szpony;

A Jodź najeżał rozczochraną grzywę,

Rzucał się, parskał i pędził szalony;