Skoczył syn Mildy, i znalazł się cudem,

W gmachu przepysznym, który okien dwoje

(Dwa oczy Jodzia) jasno oświecało.

Wszystko tam było do jego wygody:

Z skór miękkich łoże, stół i miodu czasze,

Na stole pieczeń, zubrzy483 róg złocony,

I ogień nawet palił się w ognisku,

A dym przez nozdrza konia się wywijał484

Kiedy Jodź stawał, Grajtas już się spuszczał,

Wymierzył w środek na Witola głowę