— Gdzież ta klacz cudna? i długaż to droga? —

— Trzy razy trzy dni będziemy lecieli,

Siedémkroć siedém będziemy powracać. —

— Odpocznij, Jodziu. Polecimy za nią. —

Jodź wstrząsł się cały. — Nie trzeba spoczynku.

Siadaj! mój Panie! siadaj! Jam gotowy. —

Jechali ciągle ku chmurnemu niebu,

Na północ, przeciw Griżulas świecących;

I chociaż prędko jak piorun lecieli,

Już się im droga długą zdała obu.