Biedz494 jeszcze mieli, czy jeszcze daleko? —

— Jeszcześmy, Panie, ubiegli pół drogi. —

I znowu leciał tak prędko, jak wprzódy.

A kraj się coraz dzikszy ukazywał.

Czasem w ustroni chata między drzewy495,

I człek brodaty, śniegiem opruszony496

Wieku i zimy, wychylał twarz czarną,

Na widok jeźdźca schyloném bił czołem,

I, ozierając, z przestrachem uciekał.

Czasami stada głodnych wilków, wyjąc,