Stały na wzgórzach, oczami świeciły,

Z otwartym pyskiem na jeźdźca patrzyły;

Lecz Jodź poskoczył, i w tyle zostały;

Wiatr tylko wycie przynosił z daleka.

Potém znów było cicho, jak przed chwilą.

Znowu wędrują przez morza śnieżyste.

A Witol pyta: — Daleko? mój koniu! —

— Panie mój! jeszcze do króla daleko. —

I znowu jadą i pędzą śniegami,

A mroźny wicher wkoło nich się zwija.