Wyjąc, pobiegły ukryć się pod murem,

I bojaźliwém poglądając okiem,

Zdały się, patrząc do góry, litości

Żałosnym jękiem od ludzi wyzywać.

Naówczas Witol zaczął króla prosić:

— Pozwól sam na sam z niedźwiedziem się zmierzyć. —

— Gościu mój! — rzekł król — gdybyś był mi wrogiem,

Chętnie bym na śmierć pewną cię wyprawił.

Chyba jéj żądasz. Lecz szukaj gdzie indziéj.

Nie ściągaj na mnie zemsty swoich Bogów