Za połamane gościnności prawa. —

— Nie żądam śmierci — Witol odpowiedział. —

Chcę ci pokazać naszych krajów łowy,

I siłę naszą pokazać, o Królu! —

A król ogromne od bramy wrzeciądze

Rozkazał przynieść, i w ręce ująwszy,

Milcząc, z łatwością, jak słomę, rozkruszył.

— I ja mam siłę — rzekł — ale nie człeku

Z dzikiém źwierzęciem mierzyć się i walczyć. —

— Królu! — znów Witol — lat już temu wiele,