Oczy płonęły, a nozdrze rozdarte

Zdało się ogniem buchać, wiać płomieniem.

Pobladł król stary i przeklinał sługi,

Którzy na twarze padali w milczeniu.

Potém, nim Witol miał czas go zrozumieć,

On czarodziejskie jął czynić zaklęcia,

I, zabiegając, by olbrzymich koni

Ród się na ziemi z téj pary nie mnożył,

Skinął — zpod513 zamku runął kawał góry

I urwiskami zarzucił ich dwoje.