— A! — wrzasnął — teraz śmierć na tego sługę.
Który cudowną klacz z stajni wypuścił!
Ja po niéj będę do méj śmierci płakał,
Bo jéj podobnéj nie było na świecie.
Lecz zkądże514 sobie równego kochanka
Aszwa znalazła? Powiązać stajennych
I rzucić dzikim źwierzóm515 na pożarcie. —
Mówił; a Witol ku niemu poskoczył
Ziejący gniewem, zrospaczony516 żalem.
— Królu! — zawołał — najdroższego skarbu,