Stu niewolników na sto gonów ziemi! —

Rzekła, i słudzy upadli na twarze.

Biją im serca na obietnic tyle.

Wszyscy pobiegli do gościa świetlicy.

Witol nie usnął, jeszcze na posłaniu

Siedział i płakał na nieszczęście swoje,

Gdy drzwi széroko otwarli posłani,

Wpadną na niego i więzy narzucą,

A starszy smerda, ulubieniec pani,

Miecz mu od pasa chce oderwać siłą;