I, póki zemście twéj dosyć nie będzie,

Niech w walkach, sporze i bez zgody żyją!

Niechaj się sami szarpią, zabijają!

Mąż żonę niechaj odpycha od siebie,

A córka ojca, starych dziadów dzieci!

Niechaj, dopóki ty im nie przebaczysz,

Przeklęctwo moje cięży529 im nad głową! —

Tak mówiąc, syna uniosła od ziemi,

I polecieli nad Litwę rodzinną.

Tu Milda w puszczy, ponad Niemna brzegiem,