Syna ze swego wysadziła wozu

I skarby wielkie na wojsko mu dała.

Przejęty żalem, pałający gniewem,

Witol z puszcz dzikich zaczął lud zwoływać.

Posłańcy jego poszli w cztéry strony,

Na wszystkie dziewięć pokoleń litewskich.

Zewsząd, ujęty nadzieją nagrody,

Lud się naciskał tłumnie i gromadził.

Biegli, oszczepy niosąc, drzewce, łuki,

I rzadkie jeszcze żelazne oręże. —