Bez końca i bez nadziei męczarnie.

Lecz wówczas Milda, Bogini roskoszy94,

Nie chciała zstąpić na chwilę w otchłanie.

Miléj jéj było nad Kownem wzlatywać,

Miłośnych dajnos95 słuchać z Niemna brzegów,

Z ołtarzy wonne odbierać ofiary,

I sypiąc szczęście, krążyć ponad ziemią,

Błogosławieństwy i dzięki96 się pojąc.

Teraz, gdy Milda boleści poznała,

Kiedy już nad nią ręka ojca mściwa