Ażeby przestrach wlać do jego duszy.

Lecz Witol wzroku smoczego unikał,

I, łuk napiąwszy, w tył się cofnął jeszcze

Potém, zatrutą wypuszczając strzałę,

W samą paszczękę roztwartą ją posłał.

Znikła gdzieś w głębi wnętrzności pożarta;

Ale znać było i z oczu i z syku,

Że smok już boleść uczuł, poznał wroga.

Sparty o górę Witol nie uciekał;

A kiedy Pukis rzucił się ku niemu,