Swą czarodziejską posiłkował mocą,

Kiedy go ujrzał zabitym i trupem,

Stracił ostatnią, jedyną nadzieję.

Padł na twarz, jęcząc, i ręce załamał.

Jednym się jękiem góra odezwała;

Kobiéty, dzieci płakały z przestrachu,

I posły z góry wierzchołka z popłochem

Spiesznie się nazad do zamku wrócili.

Tymczasem Witol do smoczéj jaskini

Szedł ze swoimi; a króla starszyzna