I otwór wielkim kamieniem przywalić.
Kiedy powraca, ujrzy, aż znów z góry
Sam jeden poseł, z białą laską w dłoni,
Z rozdartą szatą i okrytą głową,
Ku obozowi z wolna kroki zmierza.
Był to wieszcz stary, mędrzec tego kraju,
Który ostatni szedł słowy541 pokoju
Serca zwyciężcy jeszcze raz probować.
— Wodzu! — rzekł starzec, nachylając głowę
I bijąc czołem — czyliż serca twego