A kiedy Niemen niebieski ujrzeli,

Padli na ziemię, Bogóm dziękowali,

I wszyscy poszli rodziny powitać.

Lecz Witol nie miał, nie witał rodziny;

Znów jeden został, bez celu dla życia,

Bez dachu, coby przyjął go gościnny,

I sług, którzy by tęsknotę pieśniami

Rozerwać mogli, czarną myśl rozproszyć.

Nad sinym Niemnem błąkał się on długo,

I zapominał o Perkuna duchu,