Który ponad nim, wyglądając chwili,

Z zemstą we szponach, krakając, wzlatywał.

Śmielszy zwycięztwy545, jakby go wyzywał,

Nie krył się więcéj, nad rodzinną rzeką

Usiadł i skinął. Na zielonéj górze

Gród z cisowego drzewa stawić każe.

Z białych kamieni mur dokoła wznosi,

Puszczają wodę w przekopy Niemnową,

Biją zaborol, mostem łączą brzegi;

I, jak zażądał, stoi gród potężny,