Włos miała siwy i oczy przygasłe;

Kłosisty wieniec usechł na jéj skroni;

I szata czarna, pomięta, zbroczona,

Tuliła kości od boleści wyschłe;

Łono zapadłe i wychudłe ciało;

Na dłoni sparte utrzymując czoło,

Głęboko, smutnie w przeszłości dumała,

Że Mildy nawet wejścia nie słyszała;

Lecz jakby bytność Bogini przeczuła,

Oczy ożyły, wzrok się zapromienił,