Smoka, mieszkańca jaskini głębokiéj,

Niżli olbrzyma Alcisa zwyciężyć.

Z spuszczonym mieczem, łukiem tylko w dłoni,

Witol olbrzyma spotkać się gotował.

Alcis, széroko rozwarłszy ramiona,

Alcis, co grody wywracał pod nogą,

Szedł przeciwnika w objęciach zgruchotać.

Lecz Witol w prawe oko z łuku zmierzył,

I trafna strzała utkwiła w źrenicy.

Oburącz Alcis za twarz się pochwycił;