A Alcis poszedł za morze wędrować,

I gdzieś w dalekiéj ukrył się północy,

Kędy nikt jego nie wyrównał sławie

I z jego siłą nie ważył się mierzyć.

Spokojny Witol, ponad Niemna brzegiem,

W krainie matki, pędził życie błogie.

Chociaż mu tysiąc zasadzek zdradliwych

Duch niewidzialny rozścielał na drodze,

Wszystkie orężem i mądrością swoją

Zwyciężał lekko; z wszystkich wyszedł cały.