Jak długa wstęga poza nią powiewał.

Kiedy Witola ujrzała, stanęła,

Chciała ociekać i do domu wrócić;

Ale syn Mildy z łagodnym uśmiechem

Strach jéj słodkiemi uspokoił słowy:

— Nie bój się, dziewczę! nie jestem Ajtwaros568

Ani Giristis, co kobiéty straszy,

Ani Erajczyn, co czyha w ogrodzie.

Blizkiego569 zamku ponad Niemna brzegiem

Jestem ja panem. Chodź napoić trzodę,