— Ojca, i matkę, i siostry, i braci. —

— A więcéj? —

— Więcéj? — więcéj już nikogo.

— Czyli do ciebie słano kiedy w swaty? —

— Jeszcze ni razu. Jestem taka młoda!

— A chceszże, żebym przysłał ich? Romusso! —

Ona spójrzała, dzbanek się potoczył,

I nic nie mówiąc, do chaty uciekła;

A trzoda, rycząc, biegła za nią śladem;

A Witol, milcząc, do domu powrócił.