A jedno drugie cieszyło jéj losem.

Tymczasem leciał piorunem woźnica.

Już do granicy zbliżał się Witola,

Ku niemu rycerz wyjechał na koniu,

W ręku miał żagiew, w drugiém kubek miodu.

Trzykroć wóz z ogniem obleciał dokoła,

Dał narzeczonéj miodu pokosztować,

I znikł z pochodnią na drodze zamkowéj.

Jadą; aż wreście585 na drogi zawrócie586,

Gdzie las rozrzedniał, pole się rozlega,