Za rodzicami wzdychając Romussa.
Pod kopytami zatętnił podwórzec.
Zniknął woźnica. Dziewczynę porwali,
Wiedli do pięknéj zamkowéj komnaty.
Kędy się wielkie paliło ognisko.
Swalgoni587 w bieli, nócąc588 pieśń weselną,
Kobiéty, starce i tłum wielki ludu,
Ściśnieni w głębi, ciekawie patrzali.
Witol za stołem pokrytym obrusem
Siedział milczący. Romussę wiedziono,