Ty ducha za nim wysyłasz z swą zemstą,

On ślubowiny ponad Niemna brzegiem,

Ucztę wesołą, spokojnie obchodzi.

Wszędziem go ścigał, nigdziem nie zwyciężył.

I twój posłaniec pohańbione czoło

Nieraz milczący ukrył w czarnéj chmurze.

Mamże się poddać, przyznać mu zwycięztwo?

Daszże ty, ojcze, tak mu szydzić z siebie?

Ludzie powiedzą: — Perkun się zestarzał,

Nie umie nawet i pioruna rzucić. —