Nie żal mi skarbów — ja ich nie kochałem,

Nie żal mi sławy — sława idzie z duchem,

Lecz żal mi młodéj narzeczonéj mojéj,

Która tam za mną srébrne łzy wylewa

I w dzień wesela z popiołem się żeni;

Żal mi: bom życia nie dożył swojego,

Bo się u Niemna serce pozostało,

Co mnie w tył, nawet od ojców krainy,

Ciągnie do żony, która po mnie płacze. —

Matka, słuchając mowy téj, dumała;