Leciała, więcéj nie zwracając głowy,

A drogę łzami srébrnemi skapiała;

I gdzie łza padła, kwiat wyrósł na ziemi,

Z spuszczoną głową, a listki blademi.

Stanęła drżąca Milda przed Perkunem.

Wokoło niego siedzieli w milczeniu

Bogi, Boginie i niebieskie duchy.

Wszyscy zadrżeli, gdy na Dungus weszła;

Zdziwienie usta otwarte zamknęło;

Szmer nawet ucichł; i jak się przed burzą