Nie sądźmy Mildy. Ona już skarana:

Ten, co ją kochał, wszak leży zabity,

I czoło wstydem zranione, i dusza

Boleje ciężko za przestępstwo swoje.

A Perkun zadrżał, piorunami strząsnął,

I wzrok rzucając na Mildę gniewliwy,

— Nie! — rzecze. — Jeśli kamień przeznaczenia

Nosił te słowa, wyryte od wieka,

Że Milda syna mieć będzie z człowieka,

Że Mildzie Bogi jéj zbrodnie przebaczą,