Resztkami ofiar żywiąc się w pokorze,

Stali jak słudzy, strażnicy świątyni.

W konarach dębu trzéj wielcy Bogowie

Strasznemi głowy nad mury sięgali:

Perkun wpośrodku, z piorunami w dłoni,

Ze wzrokiem srogim i zmarszczoną twarzą;

Pokole czarne z rozczochranym włosem,

I Atrimp olbrzym, Bóg wody i morza.

Przed niemi płonął ogień na ołtarzach,

Żywiony ręką milczących kapłanów.