Mindows się rzucił na niedźwiedzią skórę
I usnął twardo, jakby Brekszta185 sama
Powiek się jego dłonią swą dotknęła,
Lecz ledwie oczy jego się skleiły,
Wstrząsł się — bo straszny sen stanął przed duszą,
Krwią mu i ogniem potrząsał nad głową
Przyszłości czarną rozdziérając szatę.
I widział Mindows186, jak wrogi szarpały
Ojców dziedzinę, jak Litwę rozdarli.
W piersi jéj miecze Niemieckie stérczały,